manifestacjepoetyckie
neurokultura

ISSN 2081-4380
neurokultura
linia

Jesteś tu: Start > POEZJA > Malek Natalia: wiersze


Malek Natalia: wiersze


Biedronka, kawałek haszyszu


Czy jest tu czysto, pyta, i natychmiast zaczyna zbierać
słone orzeszki, po jednym w dwa palce. Oczywiście, że nie jest
czysto, przed przenika do albo, a znak równości podpowiada
złym szeptem, że chodzi o ciągłość, jedność, buddyjski flow.
Więc Marcin zostaje wywołany, by odpowiadać za młodość,
spóźnioną jak fascynacja hiszpańskim, i te mrówki śmigające
szybciej niż czarne żaglówki, po płynącym w otchłań ciele,
czy one nie mówią za wiele o naszym nastroju? To raczej obrażalskość
niż fizyczna niemoc. Chcę zaprotestować, usta rymują się tylko
z pustą butelką, w którą gwizdać można przy gwiazdach, na plaży,
jakie to podniecające dla naszych powolnych wspomnień.
I mogłabym ci wyrzucić: oczywiście, że rozłożyłam tropy
celowo, kierując się impulsem, chcąc rozpoznać sprzeczność
między niemym sygnałem, a ciemnym wołaniem w przestrzeń.
Którego już użyłam. Nie przejmuj się kolorem.



Unter den Linden

Pomysł na pauzę, w pasie zieleni - podchodzi do niej
uroczy Kanadyjczyk. Proponuje spacer pod cesarską bramę,
z zastrzeżeniem powolności i niedopasowania kroku, a głos
chce zdradzić największe tajemnice. Nie ma już piania do porannych
wycieczek bez jedzenia, zwiniętego jak pieniądz ospale, bez należytego
obycia z miastem, które szarą magmą przykrywa pokój ciszy
i  skromnego ministranta. I ciemno w tych szybach, wystawionych
do wiatru, słono w czarnych gardłach, którymi idą myśli (lekkie,
niezobowiązujące spotkanie we wrześniu).

W słońcu płonie ratusz, jak spojówka zwierzęcia o dziwnym wyrazie,
ulga dla oka, ujście zmyślnej łzy.



Gąsocin, korytarz

Gąsocin, martwe światło przedostaje się do przedziału.
Opowiadamy sobie o znajomych twarzach, klubie Disco,
w którym wielkie litery zdobią każdą salę, a stałe panienki
trzymają fason. Koty były tłuste, wiem to od nich, i zimą,
tak jak dziś, przestały nawet wstawać do miski. Brzuch szorował
po podłodze. Mam przy sobie dwie mniej znaczące książki
amerykańskich autorów, jedna upada jak ciemna skórka
od banana, i pot, który po mnie spływa, każe nie wyciągać
ręki. (a kto nie sprzedawał wieści, ten jakby nie żył,
mówi blondynka).

Może przystaniemy na pauzę. Wstrzymanie obrad i debat
nad sylwestrowym strojem. Czarny krajobraz stwarza kilka
możliwości. Zapytam ich o powody dobrego humoru,
a jeśli nie rozróżniają faktów
i intencji, przyłączę do rozmowy. Wiedząc - zanim zjawią się
kontrolerzy, chłopak blondynki pocałuje ją
dwa razy, wstanie i upadnie, odurzony. Zatrzymamy się na dłużej.



(Bo z rąk ci się wywinę)

Z Sasanki na Port Lotniczy, jak mówią, tworzą mapy,
których jeszcze nie widziałaś (a niemoc to poniekąd
nasz przywilej). Okolice puchnących nasypów, odoru i
tremy : coś osiada też na włosach. Gdzie chcecie się
mocować? Oj Rozalko, jeden lodzik, co ci szkodzi.
Rano przyjrzysz się płytkiej rance
na nadgarstku, jakbyś odkryła ślad własnych zębów
w obcej ci cywilizacji (a zachód dzisiejszej nocy był ogromny).
I już nie znikniesz jak rude plamki od orzechów (białe koszule
nie należały do państwa domu), ale ja?
Mogę się znaleźć w nowej sytuacji.

Będą chcieli wolty.
To nic, ocalą mnie twoi ludzie.
Jeden człowiek. Okularnik, skunks.
 




Natalia Malek (ur. 1988) - poetka, przed debiutem książkowym. Dwukrotnie nominowana do nagrody głównej w Konkursie im. Jacka Bierezina. Publikowała w "Toposie", "Autografie", "Arteriach", "Blizie", Dodatku Literackim NLG do Times Polska. Jej wiersze znalazły się w "Solistkach. antologii poezji kobiet 1989-2009". Mieszka w Warszawie (częściej) i w Redzie (rzadziej), studiuje anglistykę na Uniwersytecie Warszawskim.

Foto: Ana Roszman.

Dodaj do:

Wykop    Facebook    Deli.cio.us
 



^ do góry